Rocznica pożegnania Pioneera 11

0 komentarzy
Wizja artystyczna Pioneera 11 (NASA/Don Davis)
Wizja artystyczna Pioneera 11 (NASA/Don Davis)

Mija już 28 lat odkąd pożegnaliśmy sondę Pioneer 11. Ostatni odczyt jej telemetrii odebraliśmy 24 listopada 1995 roku. Później sonda zamilkła i pomknęła w kierunku gwiazdozbioru Orła. Za 4 miliony lat dotrze w okolicę gwiazdy Lambda Aquilae.

Co ciekawe, z sondami Pioneer 10 i 11 jest związane pewne zjawisko zwane Anomalią sond Pioneer. Jest to rozbieżność między przewidywanym torem lotu sond kosmicznych a ich rzeczywistymi trajektoriami, które najbardziej uwidacznia się w przypadku właśnie tej pary sond. W latach 80 naukowcy odkryli bowiem, analizując dane o prędkości i położeniu urządzeń, że na sondy musi działać niewyjaśniona dodatkowa siła, która popycha je w kierunku Słońca. Dodatkowe przyspieszenie było minimalne, ale w ciągu dekady redukowało prędkość sond o 1 km/h.

Inżynierom nie chodziło jednak o utraconą prędkość, tylko o zrozumienie tego zjawiska. W latach 90 zaczęto mu się poważnie przyglądać i wymyślono wiele teorii. A podejrzenie wycieku helu z radioizotopowego generatora termoelektrycznego było jedną z tych bardziej normalnych. Inne teorie mówiły o nieznanych źródłach grawitacji, które wpłynęły na trajektorię sond, ale wtedy podobne zjawisko by zaobserwowano w ruchu znanych planet. Z kolei wiatr słoneczny, promieniowanie kosmiczne czy pył międzyplanetarny miały zbyt słaby wpływ, aby wywołać taki efekt.

Skoro nie była to ciemna materia ani żadna ze znanych kosmicznych sił, zaczęto snuć hipotezy, że być może nasze rozumienie praw fizyki jest błędne i należy zbudować nowe teorie. W grę wchodziło nawet zrewidowanie zasad Newtona czy tego, jak postrzegamy czas. Jak to jednak zwykle bywa, najnudniejsze teorie często okazują się prawdziwe. W 2012 roku udowodniono, po zbudowaniu dokładnych modeli termicznych sond, że źródłem nieznanej siły jest ciepło emitowane niesymetrycznie przez generatory prądu i instrumenty na pokładzie Pioneerów. 

Potwierdzenie tego zajęło 14 lat, ale rozwiązanie zostało zaakceptowane przez środowisko naukowe i potwierdzone symulacjami komputerowymi. Jednak pewne minimalne, okresowe odchylenia pozostają zagadką, ale je zrzuca się już na błędne dane i niedoskonałe modele dystrybucji ciepła.

Czytaj podobne posty

Dyskusja (0 komentarzy)
  • Napisz komentarz jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *